Może słysys jesce …

Obzietnica

Kurpie Gwara i Gadki Kurpiowskie
Prywatne Muzeum Kurpiowskie w Wachu
Frywolitki i sztuka Laury Bziukiewicz
Kurpiowska Puszcz Zielona
Forum Puszcz Zielona
Bursztyn na Kurpiach
Kurpiowska Biżuteria
Kurpiowskie ozdoby Wielkanocne
Google
kurpie.com.pl internet
Muzeum Kurpiowskie w Wachu
Kurpiowskie zdoby na Bożenarodzenie
Galeria/Foto - Kurpie Kurpiowska Puszcz Zielona

.

Webmaster: Zdzisław Bziukiewicz

tel. 0607-676356

 

Dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych  w www.kurpie.com.pl jest zabronione bez zgody właściciela. Podstawa prawna: art. 25 ust. 1 pkt 1 b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

 

Copyright kurpie.com.pl / Zdzisław Bziukiewicz 2007

Wiersze, Gwara i Gadki Kurpiowskie

Kadzidło * Myszyniec * Baranowo * Lelis * Łyse * Czarnia* Zbójna * Turośl * Krasnosielc * Olszewo Borki * Nowogród* Chorzele* Kolno* Jednorożec* Rozogi

Wiersze Kurpiowskie Leszka Czyża

MOZE SŁYSYS JESCE ...

 

Casem przed ziecorem kele tego płota

Patrzuł jek na polu błyscy tyle złota,

Jek te słonko co zachodzi ośwetlo brzezine

I łąki na bzieli i cało dziedzine.

 

A znow na jesieni, zaro po kopaniu

Patrzuł na te pola śwezo poorane

Patrzuł na te skiby i na te zogony

Jego słonem potem śwezo poświęcone.

 

Casem przed ziecorem, jek skońcuł robote

Lubziuł z papierosem stojeć przy tem płocie.

Dumoł tak i dumoł, nich nie ziedzioł o cem,

Potem spuscoł na doł swoje smutne ocy.

 

Tobzie słozik spsiewoł po zochodzie słońca,

Tobzie łąki, tobzie pola spsiewały bez końca.

Ziem, ze one, tatu, wołajo do ciebie;

Moze słysys casem, choc jesteś juz w niebie.

                                                    

                                    Leszek Czyż

 

 

OBZIETNICA

 

Siedział Kurp na pieńku kele starej sosny,

Siedział tak i dumoł; w domu dzieci rosły.

Kedy mu urosły, we śwat pojechały,

Ale sie nie mortsiuł – pomogać obiecały.

Obiecały ojcu, ze każdego lata

Bendo przyjezdzały na zieś z tego śwata.

 

Siedział Kurp na niedzy, siedział tak i basta,

Siedział i wyglondoł swojech dzieci z niasta.

Zacoł orać pole, oroł az do nocy,

Potem podnios w gore swoje smutne ocy.

Całe długe lato zeszło na oraniu,

Na sadzeniu, i zbzieraniu, i na tem cekaniu.

 

Siedział Kurp przy psiecu, bo już zima nasła.

Wreście przyjechały wszystke dzieci z niasta.

Ojca przywitały, całujo go w ręke,

Tako nioł przez lato z dzieci swych wyręke.

Siedział Kurp na pieńku kele starej sosny,

Ziedzioł, ze na zawse dzieci ze wsi posły.

                                                 

                                           Leszek Czyż