Zielganocno palma

Kurpie Gwara i Gadki Kurpiowskie
Prywatne Muzeum Kurpiowskie w Wachu
Frywolitki i sztuka Laury Bziukiewicz
Kurpiowska Puszcz Zielona
Forum Puszcz Zielona
Bursztyn na Kurpiach
Kurpiowska Biżuteria
Kurpiowskie ozdoby Wielkanocne
Google
kurpie.com.pl internet
Muzeum Kurpiowskie w Wachu
Kurpiowskie zdoby na Bożenarodzenie
Galeria/Foto - Kurpie Kurpiowska Puszcz Zielona

.

Webmaster: Zdzisław Bziukiewicz

tel. 0607-676356

 

Dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych  w www.kurpie.com.pl jest zabronione bez zgody właściciela. Podstawa prawna: art. 25 ust. 1 pkt 1 b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

 

Copyright kurpie.com.pl / Zdzisław Bziukiewicz 2007

Gwara i Gadki Kurpiowskie

Kadzidło * Myszyniec * Baranowo * Lelis * Łyse * Czarnia* Zbójna * Turośl * Krasnosielc * Olszewo Borki * Nowogród* Chorzele* Kolno* Jednorożec* Rozogi

Gadka kurpiowska Leszka Czyża

Zielganocno palma

 

Poziem wom, ze nojziencej roboty, to je zawdy u nas przed śwentani Zielgejnocy. Cale oddychu ni ma. A to śwenconek przystrojeć, a to jojka umalować, a to znów ksiotkow z bzibziuły do palmy narobzieć.

Nojprzod, to musiołem pomogać matce jek bzieliła ściany w alkerzu. Za sile znow ociec nakozoł ni pugrotki zagrabzieć; i tyło tak lotołem z jedne w drugo. A nojlepsiej, to ni chyba te lotanie wychodziło.

Jek ociec przynios z zogajnika ten jeglijowy drążek do palmy, to z niejsca usiedlim ksiotki robzieć. Trochę sie krzyziułem, bo to marudno robota, ale nie było retunku - mus to mus. Jek bułem u Joziokow, to godali, ze latoś nie bendo robzieć takej duzej palmy, ale one same nie za duże, to i palmy robzio mniejse.

Mamusia moziła, ze Pan Bog je wysoko, to maluśkej palmy nawet nie zauwozy. I dlotego nakozała ojcoziu wyciąć dłuzso jeglijke.

Nie ziem cysta słyseli, ale Zośka Joziokowa na zapoziedzie dała. Majo sie zenieć z tem małem Antkem Froncokowem. Zośka mozi, ze to nic ze mały; robota przy zieni, podbrykiwać do niej nie trzeba. A i do tońca ponoć zgrabny. Polecke, to i w lewo, i w prawo okrenco na jednej nodze. A jek tańcuje powolnioka, to mu sie az skrzy spod nopsientkow.

Mamusia ni moziła, ze downiej, to do niej tez przyjezdzoł taki jeden z Psiontkozizny. Roz przyjechoł, obejrzoł, obejrzoł i wzion na muzykę. A jek w tońcu przycisnon do sie, to az dziorke na plecach w nowej blusce papsierosem wypoluł! Później drugi roz przyjechoł, znow obejrzoł, obej­rzoł... i ziencej nie przyjechoł. Może to i dobrze, ze mamusia z ojcem sie ozeniła, a nie z jekem obcem chłopem.

Jek juz zrobzilim to naso palmę, to zaro zanieślim do kościoła. Ksiondz pośwenciuł, a jekem śli w procesyi, to zauwozułem, ze Froncokowe meli jesce zienkso. Froncokow Antek, to az sie przeginoł jek jo wynosiuł z kościoła. Myślołem ze sie zaro wywali, ale nie. Sed śtybno, bo sie chcioł przed Zośko jek nojlepsiej okozać.

Jekem tak sed kele ojca w tej procesyi, to poziedziołem sobzie, ze jek bende duzy, to zrobzie palmę az do samiuśkego nieba, zeby Pan Jezus zidzioł chto tu je nojpobozniejsy we wsi!

 

Leszek Czyż