Autonomia przasnyskich bartników

Kurpie Kurpiowska Puszcz Zielona
Prywatne Muzeum Kurpiowskie w Wachu
Frywolitki i sztuka Laury Bziukiewicz
Kurpiowska Puszcz Zielona
Forum Puszcz Zielona
Bursztyn na Kurpiach
Kurpiowska Biżuteria
Kurpiowskie ozdoby Wielkanocne
Google
kurpie.com.pl internet
Muzeum Kurpiowskie w Wachu

Historia włościan i stosunków ich politycznych, społecznych i ekonomicznych, które istniały w Polsce od czasów najdawniejszych, aż do drugiej połowy XIX wieku. 

 /Wacław Aleksander Maciejowski -1874 r../

(Fragment)

Kurpiowskie zdoby na Bożenarodzenie
Galeria/Foto - Kurpie Kurpiowska Puszcz Zielona

.

Webmaster: Zdzisław Bziukiewicz

tel. 0607-676356

 

Dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych  w www.kurpie.com.pl jest zabronione bez zgody właściciela. Podstawa prawna: art. 25 ust. 1 pkt 1 b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

 

Copyright kurpie.com.pl / Zdzisław Bziukiewicz 2007

Kadzidło * Myszyniec * Baranowo * Lelis * Łyse * Czarnia* Zbójna * Turośl * Krasnosielc * Olszewo Borki * Nowogród* Chorzele* Kolno* Jednorożec* Rozogi

Fragment opracowania Janusza Stankiewicza

Historia włościan /Wacław Aleksander Maciejowski -1874 r..

ze strony  www.stankiewicze.com

Z mocy obelnego prawa mógł lud po puszczach mieszkający korzystać ze wszystkiego, cokolwiekby się w nich do użytku sposobnem okazało. Ciągnął więc korzyść z łowiecctwa, z bartnictwa i rybołóstwa. W XV jeszcze wieku więcej z tego niż z rolnictwa słynął. Łąki też i pola jak się wyraziło obelne prawe "wyczyniał", czyli po osuszeniu bagien i oczyszczeniu ziemi z "zapustu" (drzewa obalonego od burzy lub niedopalonego od przypadkowo wszczętego pożaru), tudzież po spuszczeniu "nieczecy" czyli wody niecieknącej ale stojącej w miejscu, krótko mówiąc po puszczeniu jezior, otrzymywał siano kosy tudzież tak nazwane działy czyli własność, która się składała z niw, pól i roli, to jest z obszaru niewyrobionej jeszcze i pługiem nieobrobionej, tudzież z obrobionej ziemi.

Odwiecznych czasów musiało sięgać to gospodarstwo, gdyż dziś jeszcze, jak mówi ksiądz Gacki, widać w jedleńskich lasach wśród najgłębszego boru pod najwybieglejszą drzewiną, ślady płużycy. Oczywisty ztąd dowód, że mieszkańcy borów wypaleniska wyczyniali na pola, i po wyjałowieniu roli, zapuszczali je znowu na las.

Działy były dwojakie, dawno i nowo zasiedziałe. Pierwsze nazywali jeszcze w r. 1768 Jedlnianie "ojcowizną" tudzież "prawdziwą swą sukcessyą z dziada i pradziada zapracowaną"; drugą mianowali "przybraną i dorobioną". Wskazuje to na zmianę, która z własnością gminy w lat przestworze zaszła. Prawa obelne i lustracye trzy, latami 1532, 1617, 1754 oznaczono, wskazują datę zmian owych. Powód do tego był następujący.

W roku 1387, jadąc Władysław Jagiełło z Krakowa na Litwę, zatrzymał się w okolicy Jedlny, i polubił ją, dla wielkich i zwierza pełnych lasów. Odtąd zjeżdżając tu co rok na łowy, kazał wystawić dla siebie i swojego dworu potrzebne zabudowania, w których ucztował (1410), obradował, i statuta (r. 1420, 1423) wydawał spoinie z wezwanemi tu na wiec panami. Ponieważ dwór monarchy w czasie tu swego pobytu miewał z okolicznych dóbr skarbowych utrzymanie, poddano przeto dobra te pod nadzór starostwa, które pod nazwą, kozienickiego utrzymując się, poszło dziś na donacyą, czyli darowiznę.

Z tem to starostwem gmina jedlańska zostawała w ciągłych stosunkach. Za pierwszego w niej pobytu swojego, przyznawszy jej Jagiełło (1387) prawo nie płacenia czynszu włożył jednakże obowiązek na nią, (jako zwierzchni pan ziemi, na której gmina osiadła), ażeby usługiwała przy łowach w czasie pobytu króla w tych stronach i potrzebne rzeczy dla jego kuchni przywoziła. Następuie, jak z praw obelnych i lustracji widać, podciągniono ludność, trudniącą się przemysłem, pod opłatę czynszu, zostawując samych tylko kmieci przy dawnej wolności (r. 1532, 1564). Atoli w r. 1617 kazano i tym chodzić na pańszczyznę z dorobionej posiadłości, wyjąwszy wybrańców czyli tych co piechotno służyli w wojsku. W roku 1754 zakazano gminie sadowić się "na nowym korzeniu" bez wiedzy urzędu starościańskiego, czyli nie inaczej karczować las i na drzewach osadzać barcie, jak za Starosty dozwoleniem.

Podobna do jedleńskiej w głównych zasadach była autonomia przasnyskich bartników, tudzież Kurpiów mazowieckich: i ci bowiem, jak z praw bartnich i z akt kamieńczykowskich widać, łąki, borów kąty i pojedyncze drzewa, posiadali na własność, nazywając je udziałami swojemi (sortes). Nie ma w tych prawach mowy o roli, nie ma o kmieciach, lecz tylko o bartnikach i strzelcach. W czem nie dziwnego, gdy rzeczone gminy, mając głównie przemysł leśny na celu, sadowiły się po lasach, mniej od małopolskich w glebę urodzajną zamożnych. To też nie mogąc się oddawać karczunkowi lasów, bo ten piaszczystąby ziemię przyniósł karczownikowi w zysku, bagna osuszono dla sianożęcia, a co kto sobie wyczynił, dzierżał na własność. Toż samo było z drzewem. Obsadzone barcią stawały się własnością obsadzającego je, i przechodziły w spadku na potomstwo bartnika.

Bywaią i wyczyniona czyli dobierana własność, lecz ta nabywała się po za granicą gminy, bądź w prywatnym bądź w rządowym lesie. Miała ona za podstawę umówione prawo, które się powszechnego zasadami rządziło. Próbowano nakoniec i rolnictwa, które szczególniej w osadach Kurpiów upowszechniając się w siedemnastym wieku, dziśpo upadku pszczolnictwa, daje główne utrzymanie osiadłemu po lasach ludowi.

Wypływem autonomii był samorząd gminy, który zostawał w rękach gromady, przez urzędników jej reprezentowanej. Ci nazywali się ogólnie, "obleścią", prawem obelnem, urzędem lub jurysdykcją gminu bartniego". Pierwsza nazwa była. jak się zdaje najdawniejsza, i znaczyła urząd, przez gromadników obelnikami się i bartnikami nazywających na powszechnym obieranych wiecu. Składał się niegdyś ten urząd z Setnika i Dziesiętników, następnie dwojaki reprezentował go Starosta.

Ponieważ ziemia, na której osiadła gmina za królewską uważała się własność, więc też monarcha, jako rzeczywisty ziemi tej właściciel, główne miał nad nią opiekuństwo. Ale, że król daleko od gminy zamieszkiwał, przeto obie gminy, Jedlińska i prasnyszska, wybierały sobie na głównego reprezentanta najbliższego dóbr rządowych Starostę, który sprawy jej w ostatniej instancyi sądził. Drugi po nim w Jedlnie "obelnym" a w Prasnyszu "miodowym" nazywany Starostą, był urzędnikiem administracyjnym i sądowym. On przy pomocy dodanych sobie niższych urzędników, Wójtami, Przysiężnikami, Podstarościmi, zwanych, doglądając porządku w gminie, czuwał oraz nad tem, ażeby czynsz z wyczynionych ról, i osadzanych po drzewach pszczół wpływał do skarbu królewskiego. Składano go na ręce Starosty opiekuna gminy. Miodem płacono czynsz drugi, zkąd poszło miano owego miodowym nazywanego Starosty. Gmina na wiece zebrana rozdawała pustki (w Jedlnie jeszcze r. 1801). nad moralnością gromady i wewnętrznym porządkiem (moszczeniem dróg osobliwie), tudzież nad bezpieczeństwem osób i własności czuwała, nakoniec kwalifikacyę nowo w gminie osiedlić się pragnących rozeznawała - Przed wydrukowaniem praw bartnich (r. 1559) mogła każdego, który jej się nie podobał, odrzucić. Wydrukowany ów statut zastrzegł, że tylko tych odrzucić jej wolno, którzy się porodzili bękartami, lub popełnili złodziejstwo.

Wypływem autonomii było toż sądownictwo cywilne i kryminalne, naprzód przez Starosto drugiego z dobranemi sobie "uczciwemi mężami", następnie, ale w Przasnyszu tylko, przez wybieranego Sędziego i Podsędka, tudzież zastępców ich, sprawowane. Wybrany nie mógł się pod karą usuwać od wyboru, i na urząd przysięgę składać musiał. Pisarza również wybierano. Wyrok śmierci sama gmina wykonywała. Wieszała złoczyńcę, nakazawszy całej gromadzie ująć w ręce powróz. Osobno z niej wybrany jeden, gdy tego nachodziła potrzeba, ściągał wisielca z szubienicy i dusił.

Odwołanie się od rzeczonego sądu szło na roki walne, które się, przez Starostę-miodowego i od Starosty-Opiekuna wysłanego Subdelegata, odbywały na przemian w Prasnyszu i Ciechanowie. Od nich znowu wolno bywało odwołać się do dworu (do króla), lecz nie odwoływano się tam wcale, z tej, jak się statut naiwnie wyraził, przyczyny, "że na dworze monarszym trudno się kto zna na bartniem prawie": szło więc od Subdelegata i miodowego Starosty odwołanie się do Opiekuna gminy. Prócz kary śmierci miało wielkie znaczenie odjęcie boru jednemu gromadnikowi, a oddanie go drugiemu prawem puścizny. Gromadnik pozbawiony mienia stawał się, jak mawiano, "zgłodzony". Jeżeli z wolnej ręki sprzedał majątek, nazywano go "zgołoconym".

Kurpie - informacje