Prorocy  moralność i pobożność Kurpiów

Kurpie Kurpiowska Puszcz Zielona
Frywolitki i sztuka Laury Bziukiewicz
Kurpiowska Puszcz Zielona
Forum Puszcz Zielona
Bursztyn na Kurpiach
Kurpiowska Biżuteria
Kurpiowskie ozdoby Wielkanocne
Google
kurpie.com.pl internet
Muzeum Kurpiowskie w Wachu

Kurpie, czyli jak ich nazwał Karol XII, chłopi bez butów, są ze krwi czyli z rodu mściwi; pochodzenie ich, jako wygnańców społeczności, poniekąd tę wadę usprawiedliwia; dzikość w obyczajach, mała chęć do pracy, kradzież i pijaństwo, są także wrodzonymi tych mieszkańców puszczy wadami [*Od czasu missji duchownej we wsi Kadzidle w r. 1857 odbytej, Kurpie przestali pić wódkę, przez co stali się moralniejszymi i pracowitszymi.].

 

Przy tych wadach, nieodstępne niechlujstwo w domu i za domem Kurpia cechuje.

 

Rolnictwem mało i niechętnie trudnią się, bo ten przemysł jest dla nich nowością, jakiej przodkowie ich nie znali i znać nie chcieli; to też zbiory ich zaledwie przez ¾ roku wystarczyć mogą na ich wyżywienie, wiosną zaś po największej części żywią się samą zieleniną, jako to: rzepichą czyli ognichą, pokrzywą i szczawiem, z czego nabawiają się rozmaitych chorób, częstokroć śmiercią kończących się.

 

Wiele też wpływa na odstręczenie od godziwej pracy blizkość granicy pruskiej i najem do przemycania towarów, które zwykle nocną porą prowadzą za sowitem wynagrodzeniem, bez względu że tego rodzaju poświęcenie się, częstokroć przypłacić trzeba kalectwem lub śmiercią.

 

Fałszywe proroctwo i wróżbiarstwo było niejaki czas dla niektórych Kurpiów korzystnym przemysłem, bo większość wierzyła im i uznawała ich za ludzi nadzwyczajnych i świętych.

 

I tak, gdy któremu z gospodarzy zginęło co z dobytku, wtedy udawał się do owych świętych proroków i zapraszał ich do siebie na przyrządzoną ucztę z wieprza tuczonego, wódki i innych ulubionych przysmaków, którą bezbożnie nazywano wieczerzą Pańską.

 

Zaproszeni goście zjadali i wypijali wszystko, bo inaczej przedmiot skradziony nie mógłby być wynalezionym.

 

W czasie tej uczty prorocy przepowiadali, gdzie i jak wynalezioną być może zguba i zwykle przepowiednia ich sprawdzała się, bo sami prorocy najczęściej w kradzieży udział mieli.

 

W roku 1850 jeden z takich proroków ukradłszy parę wołów swemu sąsiadowi, zaprowadził je na jarmark do miasta Nowogrodu i tam chciał sprzedać żydom za bezcen; lecz ci nie mogąc ukryć tak wielkiego towaru i lękając się odpowiedzialności za nieprawne onego nabycie, dali o tem znać miejscowej policji.

 

Widząc tedy prorok tamę położoną swemu przemysłowi, drapnął w nogi do Łomży i tam zakonnikom w klasztorze oświadczył, iż natchnięty pobożności, prowadził do klasztoru na ofiarę dla braci zakonnych parę wołów własnych, lecz w Nowogrodzie je zatrzymano; prosił więc zakonników o udzielenie mu świadectwa, że woły prowadzone były na ofiarę do klasztoru.

 

Przełożony wierząc słowom prostaczka Kurpia, wydał mu żądane świadectwo, za którem prorok odzyskał w Nowogrodzie swe woły i rzeczywiście je do klasztoru odprowadził.

 

Tymczasem poszkodowany właściciel szukając swej zguby, dowiedział się w Nowogrodzie, że woły jego odprowadzone zostały do Łomży, dokąd pośpieszał, lecz już za późno, bo woły były w rondlach na kuchni klasztornej i na półmiskach w refektarzu; musiał więc poprzestać na odebranej od przełożonego w pieniądzach wartości szkody.

 

Takie postępki mniemanych świętych, często powtarzane ze szkodą materjalną i moralną wszystkich okolicznych mieszkańców, zwróciły uwagę rządu; który polecił tych szkodników wyśledzić i do odpowiedzialności karnej pociągnąć.

 

Jakoż pewnego razu zdybano ich zgromadzonych przy pożywaniu wieczerzy obstalowanej we wsi Trzcińskie nad rzeką Pisną i pod strażą do urzędu wójta gminy Czerwone odprowadzono.

 

W czasie tej podróży, wartownikom zachciało się spróbować świętości jeńców i przeprawiając się przez rzekę sami na czółnach, kazali prorokom suchą nogą wpław przejść; lecz ci ulegając takiemu przymusowi, bez mała w rzece nie potonęli, a wykąpali się w zimnej jesiennej wodzie za wszystkie przeszłe swe grzechy i nadto ponieśli zasłużoną karę na drodze dalszego procesu.

 

Występki Kurpiów wzrastają od kolebki; rodzice przyzwyczajeni do życia nieporządnego, nie mogą dać dobrego przykładu swym dzieciom i mało się troszczą o cnotliwe i przyzwoite ich wychowanie.

 

Mężczyźni z dzieciństwa mając wstręt do użytecznej pracy, a pochop do czynienia szkód bliźnim, oraz przywłaszczania sobie cudzej własności; z nieukontentowaniem i zazdrością patrzą na dostatek bliźnich pracą nabyty i na ich rządność: stąd to wynika chętka zrządzania psot i szkód sąsiadom zamożniejszym.

 

Kobiety nie znając skromności ani wstydu, rozwiązłość życia uważają za codzienną zabawę, przekleństwo zaś za potoczną rozmowę.

 

Nieszczęście bliźniego, dla Kurpia jest przedmiotem szyderstwa i pośmiewiska, bo przykazanie boskie i kościelne, rozwijające główny zakon religii, jakim jest miłość Boga i bliźniego, dla niego są obce i mało znane; stąd też wynika nieuszanowanie tego, co rzeczywiście jest świętem.

 

To też ksiądz Piekarski, proboszcz parafji Turośl, i ksiądz Kuderkiewicz, administrator kościoła filjalnego w Lipnikach, nie szczędzą sobie pracy w nauczaniu tego ludu moralności, pobożności i bojaźni Boga, i przyznać należy, że za błogosławieństwem Boga już się cieszą z błogich owoców swego poświęcenia się.

 

Żadne bowiem najlepsze i najsurowsze prawo nie powściągnie ludu bezbożnego od niemoralności, jeśli duchowieństwo miejscowe słowem i przykładem zbawiennym do tego się nie przyłoży [*. Powtarzamy, że z wprowadzeniem wstrzemięźliwości, Kurpie odmienili się w obyczajach i zamożności na lepsze; najwięcej w tem położył zasługi przykładny ksiądz Kuderkiewicz. ].

 

Moralniej od Kurpiów zachodnich prowadzą się mieszkańcy wschodniej strony puszczy nowogrodzkiej, a mianowicie we wsiach Zabiele, Czerwonka, Borkowo, Janowo, Rakowo, Kąty, Zalesie, Sniarowo, Kupniewo, Włotki, Chlubna, Penza, Rogienica, Grzymały, Czartorja i w kilku innych osiedli, gdzie widzieć można chęć do pracy, rządność we wszystkiem i zamożność.

 

Stąd to ci Kurpie mianują się szlachtą i oddają swe dzieci do szkół publicznych na naukę, i jeśliby mniej mieli chętki do gry w karty, w którą nie tylko pieniądze, ale zboże i inny dobytek niekiedy przegrywają, można by ich uważać za zupełnie porządnych gospodarzy wiejskich

 

Jak w całym kraju znajdziemy różnorodność w życiu i charakterze ludu, tak i w krainie Kurpiów pomiędzy złymi znajdują się dobrzy. 

 

Owszem jest i tu nie mało rzeczy zasługujących na pochwałę.

 

Kurp jest mieszkańcem puszczy, ziemi dla rolnictwa mało przydatnej i tem samem niezupełnie wywdzięczającej się za jej uprawę; jednakże szczerze ją kocha za życia i po śmierci, to jest nie tylko jej za życia na Kalifornję i Eldorado nie przemieni, ale i po śmierci żąda, aby zwłoki jego oddane były tej samej ziemi, która go za życia żywiła.

 

Pobożność Kurpiów widzieć się daje w obchodzie dni świątecznych i uroczystości kościelnych.

 

Święto niedzieli zaczyna się zwykle od południa w sobotę; dni śś. patronów święcą tylko do południa.

 

Do kościoła uczęszczają zwykle w zebraniu tak zwanemi kompanjami.

 

Każda prawie wieś stanowi rodzaj bractwa kościelnego i posiada swe chorągwie, obrazy i bębny, z którymi udaje się do kościoła procesjonalnie, śpiewając pieśni nabożne.

 

Do niesienia tych godeł pobożności, wybierane są stosowne osoby, strojnie ubrane.

 

Chorągwie noszą dziarskie parobczaki, w długie kapoty ubrani i czerwonym pasem przepasani.

 

Niesienie obrazów należy do urodziwych dziewcząt, które ubierają się w białe spódnice i czerwone gorsety, na plecy zarzucają sobie fartuchy płócienkowe w pasy, na głowie zaś noszą kołpak z aksamitu czarnego lub czerwonego, wstążkami kolorowymi, kwiatami lub sztychem i innymi świecidełkami ubrany. Bęben i śpiewy daleko ogłaszają pochód takiej kompanji przez puszczę.

 

Jeśli w jakie święto bractwo nie idzie do kościoła, wówczas taką procesję cała wieś odbywa do najbliższego od wsi kościoła lub figury poświęconej.

 

Gdy panuje epidemja lub innego rodzaju powszechna jaka klęska, procesja taka odbywa się w pole lub na drogi krzyżowe i tam stanąwszy, całe zgromadzenie słucha pobożnie ewangielji przez promotora włościanina czytanej, a następnie kazania lub nauki duchownej tegoż; poczem wszyscy składają na to miejsce po gałązce drzewa lub inne drobne przedmioty i to zowią zakopaniem ewangelji, przez co miejsce to uważa się za poświęcone i odbierając część religijną, służy przez czas niejaki za stację kompanji pobożnej, aż nim inne na ten cel miejsce wybrane nie będzie.

 

Chrzciny, gody małżeńskie i zabawy w dni świąteczne Kurpie odbywają zwykle w karczmie przy kieliszku, śpiewach i skokach, z tą osobliwością, że mężczyźni w swojem kółku, kobiety zaś oddzielnie się bawią.

 

Gdy rodzice chcą ożenić syna i obmyślą dlań narzeczoną, wyszukają wymównego i śmiałego swata, rajem zwanego, który z konkurentem udaje się do wsi, gdzie obmyślona oblubienica mieszka; i tam pozostawiwszy go u sąsiada, sam idzie do rodziców oblubienicy z prośbą o jej rękę.

 

Jeśli ci zgadzają się, to raj wprowadza oblubieńca do domu oblubienicy i po umowie tyczącej się posagu, oboje narzeczeni razem idą do karczmy po wódkę; poczem gdy już ta uczta odbędzie się w domu narzeczonej, umowa zerwaną, być nie może.

 

Po zapowiedziach cała familja narzeczonego wraz z rajem i grajkiem zbiera się do domu narzeczonej na hulatykę, podczas której rodzice obojga narzeczonych naradzają się, gdzie młodzi mieszkać mają?

 

Jeśli u rodziców młodziana, to się zowie na ojczyźnie, jeśli zaś u rodziców dziewcicy, to mówią, że się ożenił na niej.

 

Jadąc do ślubu: narzeczona z matką i przyszłą teścią, oraz starszemi kobietami i grajkiem, siada na pierwszej bryce; narzeczony z ojcami i rajem na drugiej, drużbowie, druhny i dalsi goście zajmują następne bryki.

 

W kościele podczas ślubu, gdy kapłan ma związać ręce ślubujących, tak młodzian jak i dziewica przekładają po kilkakrotnie rękę na wierzch, aż nim kapłan sam je ułoży; każde z nich ubiega się o położenie ręki na wierzch dlatego, że podług ich przekonania, ta osoba pierwej umrze, której ręka będzie pod spodem [*Takie współubieganie się o położenie ręki na wierzch istnieje także w okolicach Warszawy; tam wszakże inne ma znaczenie, bo czyja z małżonków ręka będzie na wierzchu, ten w całem pożyciu małżeńskiem będzie brał górę: właśnie kapłan w duchu religji zawsze układa rękę małżonka na ręku małżonki. ].

 

Po ślubie znowu odbywa się wesele, najprzód w najbliższej karczmie do nocy, a potem w domu dla państwa młodych obmyślonym.

 

Gdy czas oczepin się zbliża, panna młoda znika, a pan młody szuka ją i znalazłszy, musi ją wykupić od obecnych kawalerów; poczem matrony sadzą ją na dzieży chlebnej i wkładając czepiec na głowę, uczą pożycia małżeńskiego, raj zaś zbiera składkę pieniężną na czepek.

 

Wreszcie zabawa przedłuża się stosownie do zamożności państwa młodych i zapasów wódki, której wypijają 15 do 20 garncy.

 

Pogrzeb osób dorosłych również kończy się stypą w karczmie przy kieliszku odbytą  [*To też naddzierżawca ekonomji Czerwone, z kilku karczem na puszczy będących miał dochodu od Kurpiów za wódkę miesięcznie w przecięciu złp. 15000, lecz gdyby te pieniądze użyto na gospodarstwo domowe, jakby rychło byt Kurpiów mógł się polepszyć. ].

Kurpiowskie zdoby na Bożenarodzenie
Galeria/Foto - Kurpie Kurpiowska Puszcz Zielona

„Wędrówki po guberni augustowskiej w celu naukowym odbyte”

t. IV - 1859 r. Aleksander Połujański

(Fragment)

Kadzidło * Myszyniec * Baranowo * Lelis * Łyse * Czarnia* Zbójna * Turośl * Krasnosielc * Olszewo Borki * Nowogród* Chorzele* Kolno* Jednorożec* Rozogi

.

Webmaster: Zdzisław Bziukiewicz

tel. 0607-676356

 

Dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych  w www.kurpie.com.pl jest zabronione bez zgody właściciela. Podstawa prawna: art. 25 ust. 1 pkt 1 b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

 

Copyright kurpie.com.pl / Zdzisław Bziukiewicz 2007

Prywatne Muzeum Kurpiowskie w Wachu
Kurpie - informacje