Obuwie naszych przodków

w Wachu. (4)

Kurpie Kurpiowska Puszcz Zielona
Frywolitki i sztuka Laury Bziukiewicz
Kurpiowska Puszcz Zielona
Forum Puszcz Zielona
Bursztyn na Kurpiach
Kurpiowska Biżuteria
Kurpiowskie ozdoby Wielkanocne
Google
kurpie.com.pl internet
Muzeum Kurpiowskie w Wachu

Z Kroniki Szkoły Podstawowej w Wachu (obecnie  Zespół Szkół w Wachu). Księga IV  Str. 58 – 63

Napisał w latach 1966 - 24.08.1984 r. Józef Siwik Dyrektor Szkoły .

Kurpiowskie zdoby na Bożenarodzenie
Galeria/Foto - Kurpie Kurpiowska Puszcz Zielona
80

Chodaki robiono z dwóch prostokątnych kawałków skóry zwierzęcej i i dwóch mocnych sznurków zwanych nawłokami. Prostokątny kawałek skóry zaginano od strony palców stopy i o strony pięty tak, aby po zagięciu skóry stopa nogi mogła tam swobodnie się zmieścić. Następnie rogi tak zagiętego  kawałka skóry od strony palcom stopy ściągano nawłoką przewlekając ją przez otwory zrobione w zagiętych rogach tego kawałka skóry. Powstawało wtedy jakby pudełko ze skóry, w którym doskonale mieścić się stopa nogi. Następnie trzeba było obydwa końce nawłoki ściegiem okrętkowym poprzewlekać przez otwory zrobione w dłuższych bokach skórzanego prostokąta  aż do pięty i chodak był gotowy. Mając odpowiednie kawałki skóry i sznurki – nawłoki można było w ciągu pół godziny sporządzić sobie samemu chodaki. Przed włożeniem ich na nogi trzeba było stopę każdej nogi owinąć szmatą zwaną „onuca”. Na takie szmaty do chodaków przeznaczono starą zniszczoną już odzież. Po owinięciu stopy nogi szmatą wkładało się stopę do chodaka i przymocowywało się go do nogi nawłoką krzyżując ją najpierw z tyłu na pięcie, a potem z przodu. Następnie trzeba było końce nawłoki przewlec pod sznurki znajdujące się w chodaku mocno do nogi i skrzyżować końce nawłoki najpierw Az przodu, a potem z tyłu nogi. W dalszej kolejności przy mocowaniu chodaka do nogi końce nawłoki krzyżowało się na przemian z przodu i z tyłu nogi aż do wyczerpania się długości sznurków, których skrzyżowania sięgały pod kolana. Końce sznurków zawiązywało się ładnie jak kokardkę i mocowanie chodaka na nodze było zakończone. Chodaki były obuwiem lekkim, wygodnym i dobrze trzymały się na nogach. Zimą dla lepszego zabezpieczenia przed mrozem owijano nogi przed włożeniem do  chodaka  dwiema, a czasem trzema onucami. Tęe trzecią onucę, która była od strony zewnętrznej, w czasie dużych mrozów moczono w wodzie. Onuca ta na mrozie zamarzała i doskonale zabezpieczała nogę przed mrozem.

Chodaki używano również latem, gdy trzeba było nogi chronić przed skaleczeniem. Miało to miejsce przy chodzeniu po ścierniskach w czasie żniw lub po skoszonych łąkach, gdzie rosła trzcina, której ścięte kosą końce są bardzo twarde i ostre. Mogą boleśnie zranić nogę. Ujemną cechą chodaków było to, że nie nadawały się one do chodzenia po terenie błotnistym i w czasie wiosennych roztopów. Nogi wtedy ulegały zamoczeniu i można było łatwo się przeziębić. Ale na mróz i na terenie suchym były obuwiem dobrym i powszechnie noszonym.

Kory i kląpy sporządzali nasi przodkowie ze zniszczonego już obuwia świątecznego. Zdartą podeszwę odrzucali i zastępowali ją podeszwą drewnianą odpowiednio wystruganą. Wierzchnią część świątecznego buta przybijano do drewnianej podeszwy małymi gwoździkami żelaznymi lub kawałkami cienkiego drutu pociętego tak, żeby długość każdego kawałka drutu była trochę dłuższa od gwoździka i żeby można było koniec tego kawałka drutu zagąć po wbiciu w drewnianą podeszwę, bo wtedy przybita nim do drewnianej podeszwy skóra mocniej tej podeszwy się trzymała. 

Kory i kląpy były obuwiem ciężkim i trudno było w nich chodzić. Zimą do drewnianych podeszw przyklejał się grubą warstwą śnieg. Wtedy chodzenie w kląpach i korach było jeszcze trudniejsze, a nawet niebezpiecznie, bo można było zwichnąć nogę. Ale zabezpieczały one dobrze nogi od zimna i nadawały się do chodzenia po błocie i w czasie wiosennych roztopów. Noga w nich nie ulegała zamoczeniu.

 

 

Za obuwie do pracy i na dzień powszedni służyły dawnym mieszkańcom Wacha sporządzone w domu chodaki, kory i kląpy. Na święto jednak każdy dorosły kawaler i każda dorosła panna otrzymywali od rodziców obuwie skórzane wykonane ładnie przez szewca. Chłopiec otrzymywał buty z cholewami, u których obcasy dla większej trwałości okute były żelaznymi podkówkami. Dziewczyna otrzymywała trzewiki z długimi aż pod kolana cholewkami sznurowanymi na sznurowadła. Ale takie świąteczne buty otrzymywali po raz pierwszy w życiu młodzi ludzie, gdy mieli szesnaście, a czasem i więcej lat. Otrzymywali takie buty wtedy, gdy stali się już ludźmi dorosłymi. Gdy byli dziećmi butów nie mieli wcale. Latem nie tylko dzieci, ale i dorośli chodzili boso. Chodzenie boso zaczynało się na wiosnę od momentu, gdy nadeszła pierwsza wiosenna burza i gdy w czasie jej trwania pierwszy raz zagrzmiało.  Ten pierwszy wiosenny grzmot był znakiem, że można już bez szkody dla zdrowia chodzić boso. Chodzenie boso kończyło się późną jesienią, gdy wystąpiły przymrozki i ziemia zaczynała zamarzać tworząc grudę. Dzieci jednak nadal przez  całą zimę chodziły boso. Na krótko wybiegały na podwórko, by przynieść z szopy drzewa do kuchni, albo biegały szybko do stodoły, aby tatusia, który młócił cepami zboże, zawołać na śniadanie. Czasem dzieci próbowały nawet przez krótki czas ślizgać się boso na lodzie przed chatą lub biegać po zamieciach, gdy spadł świeży śnieg. Po takiej wyprawie na lód lub śnieg grzały zziębnięte nogi przy piecu w chacie. Gdy dzieciom wypadało dłużej przebywać na śniegu zimą, wtedy wkładały na nogi za duże dla nich „kory” lub „kląpy” ludzi dorosłych.

Ludzie dorośli świąteczne buty zakładali zimą, gdy udawali się do kościoła lub w podróż. Zakładali je również wtedy gdy udawali się na wesele. Zwyczaj wymagał, że na weselu nawet latem ludzie dorośli byli ubrani w świąteczne buty. Ale do kościoła latem w butach nie chodzili. Nieśli je przewieszone przez ramię lub w ręce pod Kościół. Tam zakładali buty na nogi na czas pobytu w kościele. Po wyjściu z kościoła buty zdejmowali i wracali do domu boso, Niosąc buty na ramieniu lub w ręce.

Na wiejskich zabawach tanecznych też zdejmowano buty i ustawiano je pod ławami, które stały w izbie pod ścianami, a młodzież i starsi ludzie tańczyli boso, aby buty nie podarły się podczas tańca. Dlaczego te świąteczne buty tak szanowano i oszczędzano? Były one drogie, a zdobycie pieniędzy na zakup butów nie było łatwo. Bywało i tak, że raz kupione buty ta sama osoba miała je i korzystała z nich nawet przez 20 lat. Buty świąteczne po ich użyciu oczyszczano z kurzu lub błota, suszono jeśli były wilgotne, pastowano pastą do butów lub smarowano kawałkiem słoniny, gdy pasty do butów nie można było kupić. Tak zabezpieczone buty przechowywano w chacie lub na strychu chaty do następnego użycia. Uważano za grzech chodzenie w świątecznych butach w dzień powszedni lub do takiej pracy, gdzie mogły się zabrudzić, uszkodzić czy zniszczyć. Obuwiem na dzień powszechny i do pracy były chodaki, kory i kląpy.

Noga ubrana w chodak

Kor

Kląp

80
80
80

Kadzidło * Myszyniec * Baranowo * Lelis * Łyse * Czarnia* Zbójna * Turośl * Krasnosielc * Olszewo Borki * Nowogród* Chorzele* Kolno* Jednorożec* Rozogi

.

Webmaster: Zdzisław Bziukiewicz

tel. 0607-676356

 

Dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych  w www.kurpie.com.pl jest zabronione bez zgody właściciela. Podstawa prawna: art. 25 ust. 1 pkt 1 b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

 

Copyright kurpie.com.pl / Zdzisław Bziukiewicz 2007

Prywatne Muzeum Kurpiowskie w Wachu
Kurpie - informacje